Twoje największe zachwyty, rozczarowania i niespodzianki w wizualu.

Na jednym z forów astronomicznych kolega wimmer zadał bardzo ciekawe pytanie dotyczące obserwacji wizualnych:

Twoje największe zachwyty, rozczarowania i niespodzianki w wizualu.

Poniżej moja odpowiedź, a jakie są Twoje doświadczenia?

Największy zachwyt na początku
Obserwacje Księżyca przez mój pierwszy teleskop (Uniwersał nr 5 – 90/900 mm), który dostałem, gdy byłem w podstawówce + pojawianie się komety Hale’a-Boppa. Ciężkie były początki, kiedy nie było jeszcze Internetu i nie można było dowiedzieć się na szybko np. jak skolimować teleskop :)

 

Największy zachwyt teraz
Odkrywanie nieba przez lornetkę (na razie 10×50) – przygodę z astronomią zaczynałem od razu od teleskopu i pomijałem fakt istnienia lornetki w obserwacjach astronomicznych. Odkąd zainteresowałem się gwiazdami zmiennymi, mój pogląd zmienił się diametralnie i teraz lubię często wyskoczyć z lornetką i atlasem pod rozgwieżdżone niebo. Dzięki lornetce odkrywam dużo nowych rzeczy na niebie – wychodzi, że naprawdę słabo znałem niebo :)

Największe rozczarowanie
Kiedyś to może różnice pomiędzy tym co widzimy na zdjęciach (obiekty głębokiego kosmosu), a obserwacjami wizualnymi :) Dzisiaj to ilość pogodnych nocy z rozgwieżdżonym niebem w roku :(

 

Największa niespodzianka
Największą niespodzianką dla mnie było w 2015 roku pojawienie się Zorzy  polarnej w Wielkopolsce. Po raz pierwszy dane mi było zobaczyć to niesamowite zjawisko u siebie w mieście.  Czekałem, czekałem i czekałem w ogrodzie z przygotowanym aparatem na statywie i marzłem. Nagle na północno – wschodnim horyzoncie pojawiło się intensywne zielone światło, które podkreślało kontury budynków.  Kolor stawał się coraz bardziej intensywny, czułem się tak jakbym się znalazł w filmie „Archiwum X” i czekał na spotkanie z obcymi ;) Niesamowity widok, nie wiedziałem, że jest to tak dynamiczne zjawisko. Nagle zobaczyłem jasne, fioletowo-białe,  pionowe filary zorzy, które zaczęły falować jak firanka na wietrze. Po raz pierwszy w życiu z wrażenia zapomniałem robić fotki :) Zjawisko trwało krótko, gdy już słabło, udało mi się na końcówce zrobić zdjęcia (można zobaczyć tutaj).

 

 

Bookmark the permalink.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *